Dbałość o kilka newralgicznych elementów w rowerze

sprawi, iż czynności te staną się proste, szybkie, a być może nawet przyjemne.

dodano Michał Świderski 3 marca 2020

Bywa, że zima i tzw. okres przejściowy to ciężki czas dla kolarza, ale i dla jego maszyny. Po wyjściu z pracy najczęściej nie mamy czasu ani ochoty na dopieszczanie roweru. Po prostu włączamy lampki i wychodzimy na trening, przejażdżkę, czy jedziemy załatwić prozaiczne, życiowe sprawy. Nasze zabrudzone, przesuszone, zasolone, rdzewiejące napędy pracują dodatkowo pod całkiem sporym naciskiem i nie mają z nami lekko. Gdy dodamy do tego fakt, iż od kilku lat pogoda jednego dnia raczy nas zimowym mrozem, drugiego wiosennym deszczem, a trzeciego jesiennym błotem, otrzymujemy prawdziwie wybuchową mieszankę.

Wśród kolarzy są zarówno pedanci czyszczący łańcuch co każdą jazdę, jak i romantyczni buntownicy przeciwni takiemu kieratowi markujący ową czynność pobieżnym przetarciem brudną szmatką. To truizm, ale zadbany napęd odwdzięczy się cichą pracą oraz większą żywotnością. Regularna dbałość o kilka newralgicznych elementów w rowerze sprawi, iż czynności te staną się proste, szybkie, a być może nawet przyjemne.

Przygotujmy więc sobie drucianą szczotkę, myjkę wysokociśnieniową i rozpuszczalnik nitro, a następnie... spokojnie, spokojnie! Pewien cyklicznie nadawany program w telewizji uczy przecież, że warto rozpocząć temat niewybrednym żartem. A skoro mamy to za sobą, zabierzmy się poważnie do rzeczy. Oczywiście wszyscy wiemy, że większość z nas nie dba o napędy i dbać o nie nie będzie, bo nam się nie chce i już. W końcu mamy dziesiątki przyjemniejszych rzeczy do roboty. Dlatego też na początek przyjrzyjmy się procedurze działania w przypadku dużych oraz skrajnych zaniedbań.

Przy okazji prac przy napędzie warto obejrzeć ramę w poszukiwaniu ewentualnych usterek, jak również zerknąć czy zużywające się elementy nie wymagają wymiany. W przypadku mocno zabrudzonego napędu można już na początku użyć odpowiedniej chemii, która rozpuści częściowo zaschnięty brud. Nie oszukujmy się, jeśli Twój rower dawno nie był w spa warto będzie zdjąć łańcuch, korbę i odkręcić kasetę. Najpierw możemy skorzystać z aktywnej piany na gazie do napędu, którą pokrywamy elementy wymagające czyszczenia i zostawiamy na chwilę, aby preparat mógł zacząć działać za nas.

Z dostępnych w każdym domu rzeczy, kasetę najłatwiej czyści się najprostszą szczoteczką do zębów lub jej pochodnymi oraz bawełnianą szmatką. Gdy piana zmiękczy brud usuwamy go wyżej wymienionymi. Drugim etapem może być użycie zmywacza do koronek i hamulców, który to idealnie doczyści pozostałości smaru i osadu z różnych zakamarków. Te same etapy powtarzamy w przypadku zębatek korby. Łańcuch najlepiej jest wyszejkować. Do starej butelki wlewamy odtłuszczacz i działamy odwrotnie niż upodobania słynnego agenta: wstrząsamy i mieszamy. Następnie (po założeniu na rower) warto popsikać go zmywaczem do koronek i wypłukać pozostałości za pomocą maszynki do czyszczenia łańcucha. Jeśli jej nie posiadamy, możemy zastąpić ją drugą butelką i ponownie szejkować. W wersji spartańskiej będzie musiała wystarczyć czysta, bawełniana szmatka.

Łańcuch schnie, domownicy szukają swych szczotek i t-shirtów, a my w tym czasie przyglądamy się przerzutkom. Warto pokryć je warstwą piany, lub użyć środka do czyszczenia i odtłuszczania, a następnie umyć przerzutki z błota, soli, smaru i obcych form życia, które potrafią zadomowić się w nieodwiedzanych na co dzień przez nas zakamarkach. Przeguby przerzutek najczęściej pracują na zanitowanych, stalowych sworzniach, które rdzewieją i zaniedbane mogą wręcz uniemozliwić ich pracę. Do osuszania świetnie sprawdza się sprężone powietrze, a w przypadku jego braku możemy skorzystać z oleju do łańcucha w aerozolu. Olej pod ciśnieniem powinien pozbyć się pozostałości odtłuszczacza, a pozostawi po sobie cienką, smarującą warstwę z teflonem nie przywierającą brudu.

Olejem psikamy na ogniwa przerzutek uważając, aby nie dostał się w rejony niepożądane, jak tarcze hamulcowe czy klocki. Warto poklikać cynglami manetek; wówczas preparaty zostaną rozprowadzone równomiernie na każdym ogniwie. Zostawiamy rower na kilka minut i z zewnątrz czyścimy przerzutki do sucha. Nie zapominajcie o kółkach przerzutki. Tanie modele posiadają łożyska ślizgowe (tu ograniczamy się do czyszczenia i smarowania), w droższych znajdziemy łożyska kulkowe. Jeśli obracają się z wyczuwalnym oporem, ostrożnie podważamy z obu stron uszczelki i płuczemy olejem z teflonem kręcąc kółkiem aby wypłukać brud. Po osuszeniu sprężonym powietrzem uzupełniamy smar stały.

Na koniec zajmujemy się naszym suchym i błyszczącym łańcuchem. Na każdą rolkę od wewnętrznej strony nanosimy kroplę ulubionego oleju i zostawiamy w optymalnych warunkach na kilka godzin, po czym wycieramy łańcuch z zewnątrz czystą szmatką. Opanowaliśmy właśnie nasz niesforny przypadek ale zachęcamy aby dbać o regularną konserwację. Proste codzienne czynności przy napędzie sprawią, że cała procedura zostanie skrócona kilkakrotnie, a większość z nich wykonamy bez konieczności demontażu.

O czym pamiętamy?

+ minimum atencji po skończonej jeździe to wytarcie łańcucha i zębatek czystą szmatką 
+ smaruj łańcuch tylko wtedy, gdy tego wymaga, kąpiel olejową zostaw specom od amortyzacji
+ po jeździe w mokrych warunkach koniecznie sprawdź stan łożysk w środku suportu, w ekstremalnych warunkach zatarte zniszczą oś korby lub mufę karbonowej ramy
+ regularnie mierz zużycie łańcucha

Czego nie robimy?

- nie zostawiaj na noc mokrego roweru, minimum uwagi po jeździe jest lepsze niż stoczenie nierównej bitwy z rdzą - nie korzystaj z myjki ciśnieniowej, szczególnie jeżeli myjka to wszystko, co rozumiesz pod pojęciem „serwis roweru” (choć jeśli akurat kończysz 100 km szosową trasę po solance, użyta z głową myjka będzie lepsza niż jej brak)
- nie zostawiaj spraw samym sobie, zapobiegaj, nie lecz